Icd10.com.pl

Baza kodów chorób icd-10

Kontrowersje wokół tabletki “dzień po”

tabletka

Jeszcze kilka lat temu najwięcej do powiedzenia na temat tabletki “dzień po” miały władze kościoła. Według ich przekonań i wiary stosowanie tabletki “dzień po” jest grzechem ciężkim i w ogóle nie powinna być dostępna w sprzedaży. Natomiast parlament podjął decyzję, że tabletkę będzie można kupić wyłącznie za okazaniem recepty. Czy to jest dobre rozwiązanie?

Czy tabletka “dzień po” może być szkodliwa dla kobiet?

Bezpieczny seks to coś, o czym mówi się już w szkołach podstawowych. Zabezpieczenie w trakcie zbliżenia nie tylko pozwala uniknąć niechcianej ciąży, ale także uchronić przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Czasami jednak wydarzenia nie pozwalają kobiecie zabezpieczyć się przed stosunkiem, więc istnieje ryzyko, że została zapłodniona. W takim wypadku tabletka “dzień po” inaczej nazywana antykoncepcją awaryjną jest dla niej doskonałym rozwiązaniem, jeśli nie chce zostać matką. Przyjęta tabletka 72h po stosunku powoduje zatrzymanie lub opóźnienie owulacji, więc zajście w ciążę nie jest możliwe.

Jeszcze kilka lat temu tabletkę można było kupić w każdej aptece. Jedynym warunkiem było to, że należało mieć ukończone 15 lat (seks z osobą poniżej tego wieku jest przestępstwem). Według Komisji Europejskiej tabletka “dzień po” nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Dlaczego więc wzbudza tyle negatywnych emocji?

Czy tabletka “dzień po” oznacza, że kobieta dokonała aborcji?

Wielu przeciwników tabletki “dzień po” jest przekonania, że przyjęcie jej jest równoznaczne z dokonaniem aborcji. Warto mieć jednak na uwadze, że aborcja jest zakazana przez polskie prawo i można jej dokonać tylko w określonych przypadkach. Jeżeli tabletka “dzień po” powodowałaby, że kobieta ją przyjmując, tym samym usuwa ciążę, to bardzo szybko zostałaby wycofana z obiegu.

Według przeprowadzonych badań, którym przychylna jest Światowa Organizacja Zdrowia, tabletka “dzień po” ma zapobiec zajściu w ciąże, a nie usunąć już istniejącą. Kobieta zapłodniona, która przyjmie tabletkę, nie zaszkodzi rozwijającemu się zarodkowi.

Wyjaśnienie jednak nie przyniosło ulgi przeciwnikom tabletki, ponieważ tematem dyskusji zostało to, czy nie należy mówić o ciąży, jeśli plemnik już dotarł do komórki jajowej. Jak widać, kontrowersje wokół tabletki “dzień po” nie mają końca.

Czy problemem jest uzyskanie recepty na tabletkę “dzień po”?

Ci, którzy nie są zwolennikami tabletki “dzień po”, przekonani są, że utrudnienie do niej dostępu wywołać miało większą świadomość wśród osób, które decydują się na stosunek bez zabezpieczenia. Wydawanie tabletki tylko na receptę miało doprowadzić do bardziej odpowiedzialnego podejścia do seksu, skutecznie unikając problemu, jakim mogłaby się okazać niechciana ciąża.

Jednak wcale tak się nie stało. Jedyna różnica polega na tym, że teraz kobieta musi poczekać z zażyciem tabletki do czasu, kiedy zostanie wystawiona recepta i będzie mogła ją zrealizować. Co ciekawe, nie musi wcale udawać się do ginekologa, ponieważ każdy lekarz ma uprawnienia do wystawienia recepty na tabletkę. W sumie kobieta nie musi wychodzić nawet z domu, bo przychodnia online również umożliwia wydanie recepty.

Kontrowersje wokół tabletki “dzień po” nie cichną. Jednakże coraz większej liczbie kobiet nie podoba się rządowa ingerencja w ich życie seksualne. Według nich jest to naruszenie prywatności osobistej. Chociaż z drugiej strony wydawanie tabletki wyłącznie na receptę może spowodować, że młodzi ludzie bardziej niechętnie będą podchodzić do seksu bez zabezpieczenia. Ostatecznie przecież wizyta lekarska powinna odbyć się w obecności przynajmniej jednego rodzica. Czy tak się jednak stanie? Czas pokaże.